Chętnych dużo, ofert mniej niż w czasach boomu, a AI bierze na siebie część rutyny. Mimo to wejść się da, bo na rekrutacji najczęściej decyduje portfolio. Tyle że nie to najładniejsze graficznie, lecz to, po którym widać wpływ: dane, decyzje i myślenie o biznesie. To da się pokazać.
Mam ładne projekty, a po wysłaniu portfolio i tak cisza.
AI robi część mojej roboty i nie wiem, czym mam się wyróżnić.
Pokazuję ekrany, ale nie widać po nich decyzji ani efektu.
Nie ma co owijać w bawełnę: rynek UX jest trudny. Chętnych dużo, ofert wyraźnie mniej niż w 2021 i 2022, a problem ze znalezieniem pracy mają dziś także doświadczeni projektanci. Zatrudnienie po szczycie z 2022 wróciło mniej więcej do poziomu sprzed boomu.
AI weszło do projektowania na stałe: generuje makiety, pomaga w analizie i zdejmuje część rutyny. To nie tyle zagrożenie, co przesunięcie. Mniej liczy się klikanie ekranów, bardziej research, architektura informacji i decyzje. Oferty wprost piszą dziś o wpływie designu na retencję, konwersję i lojalność. Wygrywa portfolio, które to pokazuje, a nie najładniejszy dribbble.
Dane: Future UX designer, theprotocol.it, No Fluff Jobs, infoShare Academy (2025/2026).
Rekruter nie liczy ekranów. Szuka dowodu, że umiesz myśleć o problemie, podejmować decyzje i przełożyć je na efekt. To trzy warstwy, których najczęściej brakuje.
Nie „zaprojektowałem ekran", tylko: jaki był problem użytkownika i biznesu, z jakimi ograniczeniami się mierzyłeś i dlaczego ten projekt w ogóle powstał.
Co rozważałeś, co odrzuciłeś i z jakiego powodu. Pokazanie kompromisów odróżnia projektanta od osoby, która tylko układa interfejs według gotowego wzoru.
Wyższa konwersja, krótszy onboarding, mniej zgłoszeń do supportu. Nawet ostrożny szacunek działa lepiej niż jego brak, bo pokazuje, że myślisz o wyniku, nie tylko o estetyce.
Trzy najczęstsze powody, dla których dobre wizualnie portfolio nie zamienia się w oferty.
Same finalne ekrany, bez procesu i decyzji. Rekruter widzi, że ładnie, ale nie wie, czy potrafisz rozwiązać problem, czy tylko go pokolorować.
Mówisz o spójności i siatce, nie o użytkowniku i wyniku. A to firma kupuje: mniej porzuconych koszyków, krótszą ścieżkę, większą retencję.
Próbujesz wygrać szybkim klikaniem makiet, a w tym AI Cię dogoni. Przewagę masz tam, gdzie liczy się research, strategia i decyzje, a nie tempo produkcji ekranów.
Nie chcę, żebyś wracał do mnie po każdą rekrutację. Chcę, żebyś raz zobaczył ten mechanizm i używał go sam.
Układamy Twoje case study tak, żeby pokazywały problem, decyzje i efekt, a nie tylko finalne ekrany. Tak, żeby rekruter w kilka minut zobaczył, jak myślisz, nie tylko co narysowałeś.
Jak opisać projekty językiem decyzji i liczb, jak ustawić profil pod konkretną domenę (fintech, e-commerce, SaaS) i jak przejść pierwszy filtr, gdy na ofertę aplikują dziesiątki osób.
Ćwiczymy, jak opowiadać projekt, bronić decyzji i odpowiadać na pytania o efekt. Bo nawet świetne portfolio przepada, jeśli na rozmowie nie umiesz go obronić.
Pomagam ustawić Cię tam, gdzie AI nie wystarcza: research, strategia, architektura informacji, rozumienie biznesu. To Twoja przewaga, nie tempo klikania makiet.
Kiedy Twoje portfolio mówi już językiem wpływu, podsyłam Cię do rekruterów i hiring managerów szukających projektantów. To dojście do ofert, które przy obecnej konkurencji trudno znaleźć przez zwykłe aplikowanie.
Szukam projektanta, który rozumie biznes i umie pokazać wpływ, nie tylko ładne ekrany. Masz kogoś?
Mam. Portfolio pokazuje problem, decyzje i efekt w liczbach. Podsyłam.
Nie ma tu Twojego pytania? Napisz wprost na LinkedIn, odpowiadam konkretnie.
Zadaj pytanie na LinkedIn ↗AI bierze rutynę, nie myślenie i decyzje. Właśnie dlatego wygrywa dziś wpływ i portfolio, które go pokazuje. Na trudnym rynku ta różnica waży więcej niż kiedykolwiek, i to jest dokładnie to, nad czym pracuję.
Nie. Narzędzia i warsztat ogarniasz sam. Zajmuję się tym, co decyduje o ofercie: jak pokazać wpływ w portfolio, jak o nim mówić i jak wygrać rekrutację, gdy konkurencja jest duża.
Najczęściej brakuje w nim trzech rzeczy: problemu, decyzji i efektu. Ekrany są, ale nie widać myślenia za nimi. To poprawiamy w pierwszej kolejności, bo to ono przekonuje rekrutera.
Da się, ale samo ładne oko to dziś za mało. Pokażę Ci, jak przełożyć to, co już potrafisz, na język researchu, decyzji i wpływu, którego szuka rynek UX, i jak zbudować pod to portfolio.
Zaczynamy od szczerej rozmowy na LinkedIn. Najpierw patrzymy na Twoje portfolio i sytuację, potem ustalamy, co Ci realnie potrzebne. Płacisz za przepracowany czas i dostajesz raport z zalogowanych godzin, więc wiesz dokładnie, za co.
Napisz na LinkedIn albo wbij na Slacka. Przejrzymy Twoje portfolio po partnersku, powiem Ci wprost, co je trzyma, i ułożymy plan, który dalej poprowadzisz sam. Bez zobowiązań.